Są medale, które przynoszą zaszczyt ludziom. Są ludzie, którzy przynoszą zaszczyt medalom. Są książki, które przynoszą zaszczyt bohaterom. Są bohaterowie… którzy wiedzą, „dokąd zmierzają”. I nawet jeśli są jednorożcami, to warto o nich przeczytać.
Podobno takie zespoły, jak szczycieński QUO VADIS, grają już tylko dla jednorożców z czterolistną koniczyną w czterech literach. Tak przynajmniej stwierdził jeden z recenzentów popularnego (do niedawna) periodyku muzycznego w naszym kraju. Że niby najlepsze lata mają za sobą, że prawdziwych fanów już nie ma, itp. Cóż, można by nawet częściowo z takimi stwierdzeniami się zgodzić, gdyby nie to, że zespół nagrywa coraz lepsze płyty i wciąż jeździ po kraju z koncertami.
Od samego początku na czele grupy stoi Tomasz „Skaya” Skuza. I to właśnie on pogrzebał w swojej pamięci, sięgnął do swoich archiwów i sprokurował „666 opowieści. Historia Quo Vadis”. Tytuł książki jednak wprowadza w błąd. Po pierwsze – tych opowieści jest trochę mniej. Po drugie – nie jest to typowa historia czy biografia grupy. Autor nie narzucił sobie żadnej chronologii, na zasadzie „urodziłem się, założyłem zespół, wydaliśmy ileś tam płyt i jest fajnie”. Czym zatem jest ta książka?
To jest taka trochę gadka z kumplem przy butelce solidnego trunku. Na zasadzie on gada – ty słuchasz i wspólnie delektujecie się nie tylko smakiem płynu w szklaneczce, ale przede wszystkim esencją rockandrollowego życia, wyłaniającego się z pozascenicznych historii. Dowiesz się np. co Skaya robił w trumnie, ile win potrzeba do nagrania wokali i czy przy muzyce QUO VADIS można robić dzieci.
W celu uporządkowania wszystkich opowiedzianych historii autor podzielił je na kilka kategorii. Zaczyna od anegdot i historyjek, których przez lata całkiem sporo się nagromadziło. Potem jest chronologiczne omówienie dyskografii grupy, w którym Skaya opowiada wprawdzie o procesie „technicznym”, ale więcej jest ciekawostek „od kuchni”. W trzecim rozdziale dowiemy się, jak doszło do powstania zespołu, a w czwartym poczytamy różne (nie zawsze „cenzuralne”) historie o ludziach, którzy przez 35 lat tworzyli legendę zespołu. Z kolejnych stron dowiesz się m.in. co połączyło szczecińskich metalowców i Bogusława Lindę, jak Kora zareagowała na metalową wersję „Kocham Cię, kochanie moje” oraz jak to się stało, że kibice Pogoni Szczecin wciąż śpiewają metalową piosenkę.
Skaya sięga również pamięcią za kulisy koncertów. I tu go podziwiam, bo wiem, co się dzieje po koncertach QV. Sam byłem na kilku i pamiętam je… wybiórczo 😉 Na koniec poczytamy o ludziach, których Skaya spotkał na swojej muzycznej drodze, o innych projektach muzycznych lidera QV oraz używanym przez niego instrumentarium.
Wszystko opisane jest bardzo elokwentnym, zabawnym językiem. Co chwilę uśmiechałem się do czytanych słów, niektóre opisywane sytuacje widząc oczami wyobraźni. Czuć w tych opowieściach pasję i radość. Kiedyś słyszałem, że „prawdziwy metalowiec się nie uśmiecha”. Wierzcie mi, że ciężko zachować powagę czytając „666 opowieści”. W końcu autor też typem ponuraka nie jest. Przed oczami mam (wciąż działa wyobraźnia), jak Tomek siedzi i „klepie” tekst książki, sam się przy tym uśmiechając od ucha do ucha. I taki zaciesz pozostaje mi, jako czytającemu, po przeczytaniu efektu finalnego.
Na wyróżnienie zasługuje wydanie książki. Postarało się o to Wydawnictwo Małe Nakłady. 312 stron przezabawnej i przeciekawej treści umieszczono w twardej oprawie, z pozłacanymi, tłoczonymi literami części tytułu. Wewnętrzna część pierwszej strony okładki zawiera kompletną dyskografię grupy. W środku, oprócz opisywanych historii, można znaleźć mnóstwo zdjęć z datami i opisami. Jakby tego było mało do książki dołączony jest audiobook czytany przez samego Skuzę oraz okolicznościowa kostka do gry.
Książki szukajcie na koncertach lub pytajcie mailowo: t.skaya666@wp.pl
Zbliżają się długie i mroczne jesienno-zimowe wieczory. Jeżeli nie chcecie popaść w tym czasie w depresję, to ta książka może być znakomitym lekiem i odpoczynkiem po trudach szarego dnia. Jeśli dorzucicie sobie do tego podkład muzyczny w postaci dyskografii QUO VADIS, to nie będzie to czas stracony. Weście książkę do ręki, włączcie np. ostatni album „Labirynth” i cieszcie się tą chwilą. A potem sprawdźcie, czy w Waszej okolicy Skuza nie szarpie strun z resztą ekipy. Jest szansa, że spotkacie tam innych jednorożców z czterolistną koniczyną w dupie.
Najbliższe koncerty QUO VADIS:
19.09 – Kętrzyn, City Club (+ MERYSTEM): https://www.facebook.com/events/1910313666420804
13.12 – Szczecin, DK Słowianin (+ GODBITE): https://www.facebook.com/events/1067462341407725
28.12 – Bydgoszcz, MCK Bydgoszcz, Metalowe Zakończenie Roku XI (+ POLISH METAL ALLIANCE, AQUILLA): https://www.facebook.com/events/826843836332411
