POLTINMERKKI – „Steel Star”

Ilu muzyków wystarczy do stworzenia pełnowymiarowej, solidnej płyty z gatunku metalu industrialnego? Tylko trzech! Wystarczy, że będą uzdolnieni, a niewątpliwie z takim obdarowaniem mamy tu do czynienia. Ville, Janne i Ari – Finowie z dziada pradziada, na co dzień żyjący w uroczej miejscowości Kotka, a działający pod szyldem POLTINMERKKI, swobodnie obracają się w tym dziś już nie tak popularnym gatunku.


„Steel star” z 2023 r. to ich druga płyta, po debiucie „Askel eteenpäin” z 2015 i kilku singlach wydanych na przestrzeni ostatnich lat. Metal skandynawski nam Polakom najczęściej kojarzy się z growlami, zabójczo tnącymi gitarami i stopą uderzającą w rytmie zaawansowanej tachykardii i przyznam, że trochę się tej płyty obawiałam. Zespół jednak bardzo mile mnie zaskoczył już od początku albumu. Charakterystyczne industrialne brzmienie gitar jest przecinane fantastycznym wokalem Janne`go. Obdarzony ciemną, ale niezwykle ciepłą i głęboką barwą głosu tworzy wpadające w ucho melodie i frazy. Troszkę przypomina momentami niski wokal Petera Steel’a, a troszkę Tilla Lindemanna. Przyznam, że głos Janne’go totalnie mnie zahipnotyzował, dawno nie słyszałam tak ciekawego wokalu. Co jeszcze bardziej mnie zaskoczyło, Janne również tworzy riffy i gra powalające na kolana sola, które są prawdziwą perełką na płycie. Bardzo przestrzenne, proste, wręcz rockowe, z niesamowitym feelingiem. Czuć, że Janne wyraża się przez dźwięki gitary, które mają w sobie coś bardzo głębokiego, duchowego i namaszczonego.

Grający na perkusji Ari świetnie wpasowuje się w klimat kompozycji, nie chce niczego udowadniać na siłę i doskonale zna swoją rolę w zespole. To bębniarz, który wie jak stworzyć dynamikę i przestrzeń w kompozycjach, grając minimalistycznie, bez niepotrzebnie rozbudowanej ornamentyki i popisów, a jednocześnie z ogromnym wyczuciem. Wszystko pojawia się tu we właściwym miejscu i oczywiście czasie: stopa, hi-hat, werbel, przejścia. Gra Ari’ego jest bardzo precyzyjna, jak doskonała maszyneria napędzająca cały projekt. Towarzyszy mu bardzo dobry basista Ville, a razem tworzą wspaniałą konstrukcję rytmiczną całej płyty. Niby z tyłu, w ukryciu, ale kiedy momentami bas wysuwa się do przodu słychać, że z niejednego pieca chleb jadł i zna tajniki gry na tym instrumencie. Ari i Janne są również odpowiedzialni za całą elektronikę, która dodaje płycie charakterystycznego klimatu, podkreślającego surowość gatunku.

Na albumie najbardziej przykuły moją uwagę: „Steel star” – tytułowy numer z krótkim, przepięknym solo, będący swoistym hymnem pełnym pasji i mocy, okraszonym dużą ilością melodii i podobny do niego klimatem „Fight of faith”. Następnie „All-out freefall” i „No more wisdom” (to mój ulubiony numer na płycie), troszkę w klimacie Roba Zombie, z pięknie płynącym wokalem i elektronicznymi wstawkami niczym z serialu sci-fi o tematyce dystopijnej. „High stream” – to z kolei utwór, któremu bliżej jest do NNE INCH NAILS niż do metalu, głównie przez bogate użycie klawiszy i eksperymentowanie z wstawkami przypominającymi halę produkcyjną, na której produkowane są maszyny, oraz łagodny śpiew z bardzo nośnym refrenem. I wreszcie „Clank of swords” – obdarzony świetnym tekstem i metafizycznym solem gitary. Zamykający album „The covenant” ma natomiast potężny klimat RAMMSTEINA, któremu melorecytacja i chórki w tle nadają jednak niesamowitej lekkości i nośności.

Cechą charakterystyczną POLTINMERKKI jest niesamowity feeling wszystkich muzyków. Teksty i muzyka są ciężkie, ponieważ jak sami mówią: „każdy z nas dźwiga swój własny ciężar, słabość, grzech, ślad który nie może być usunięty”, stąd w warstwie lirycznej często pojawia się walka, ciemność, wołanie z otchłani, niezgoda na szaleństwo zmierzającego donikąd świata, jednak nie pozbawione nadziei i dążące do wyzwolenia i światła, które w tej ciemności świeci. Janne łatwo nawiązuje przez teksty więź ze słuchaczem śpiewając otwarcie: „But what is going wrong? Why do you feel alone? Tell me about your fears, don’t hide your tears”. Chłopaki stworzyli bardzo dobrą płytę, w nurcie zapoczątkowanym przez DIE KRUPPS i GOTHMINISTER, tworząc swoją muzyką ich godną kontynuację. Tak więc na koniec pozwolę sobie zacytować fragment tekstu Janne’go, który wydaje się dobrą zachętą do odkrycia muzyki POLTINMERKKI: „One joy – enjoy”!

Alina Lewandowska (FBhttps://www.facebook.com/ilovewhatihear)