Po pół wieku obecności na scenie ACCEPT nie musi już nikomu niczego udowadniać. Niemiecka legenda heavy metalu mogłaby spokojnie odcinać kupony od swojej bogatej historii, ale zamiast tego regularnie dostarcza nowe albumy. „Humanoid” jest kolejnym dowodem na to, że zespół wciąż ma ochotę grać z pasją i energią, której mogłoby mu pozazdrościć wielu znacznie młodszych wykonawców.
Są zespoły, od których oczekuje się rewolucji. I są takie, które mają po prostu dostarczyć solidną porcję tego, co potrafią najlepiej. ACCEPT od dawna należy do tej drugiej grupy. Niemcy nie próbują ścigać się z młodszymi kapelami, nie gonią za modą i nie udają, że odkryli heavy metal na nowo. Po prostu wychodzą z założenia, że jeśli coś działa od kilkudziesięciu lat, nie ma sensu tego psuć.
Już otwierający płytę „Diving Into Sin” pokazuje, mimo orientalnego wstępu, że nie będzie tu miejsca na eksperymenty oderwane od charakterystycznego stylu ACCEPT. Mocne riffy, dynamiczne tempo i potężny głos Marka Tornillo od pierwszych minut budują klimat, za który fani pokochali zespół. Nie oznacza to jednak, że „Humanoid” jest jedynie kalką wcześniejszych wydawnictw.
Tytułowy utwór to jeden z najmocniejszych punktów programu. Motyw sztucznej inteligencji i coraz większej dominacji technologii nad człowiekiem został ubrany w rozpędzone tempo, motorykę i klasyczne, ciężkie gitarowe granie, oparte na soczystych riffach.
Na płycie nie brakuje typowych dla grupy hymnów, takich jak „ejsidisowy”, okraszony melodyjną solówką, „Straight Up Jack” czy przebojowy „Frankenstein”, ale pojawiają się też bardziej melodyjne momenty, jak np. chwytliwy „Man Up”. Dzięki temu album nie nuży i zachowuje odpowiednią dynamikę. Warto zwrócić uwagę także na „The Reckoning”, o biblijnym końcu świata, który stopniowo buduje napięcie, by eksplodować w efektownym finale. Na plus wyróżniają się też piękny, balladowy i bardzo refleksyjny „Ravages Of Time” czy najwścieklejszy numer – wieńczący płytę „Southside Of Hell”.
Wolf Hoffmann po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzem budowania prostych, ale niezwykle skutecznych riffów. Solówki nie są popisem technicznej wirtuozerii dla samego efektu – każda ma swoje miejsce i służy utworowi. Słychać doświadczenie, muzyczny kunszt i inspirację klasyk. W tym ostatnim przypadku nie jest to oczywiście tylko metal. Hoffmann nie raz sięgał po muzykę klasyczną. Wprawdzie tutaj takich motywów nie wychwyciłem, ale np. taki „Unbrekable” ociera się o „W grocie Króla Gór” Edvarda Griega.
Największym zwycięzcą tej płyty jest jednak Mark Tornillo. Kiedy ponad dekadę temu zastąpił Udo Dirkschneidera, wielu fanów – ja również – podchodziło do tej zmiany z rezerwą. Dziś trudno wyobrazić sobie współczesny ACCEPT bez jego zachrypniętego, pełnego charakteru głosu. Przynajmniej ja sobie nie wyobrażam – a miałem wielką przyjemność usłyszeć go również na żywo. Na „Humanoid” brzmi pewnie, agresywnie i ani przez moment nie sprawia wrażenia wokalisty, który jedzie na doświadczeniu zamiast na formie.
Produkcja Andy’ego Sneapa również zasługuje na pochwałę. Album brzmi nowocześnie, ale nie zatracił charakterystycznej surowości i ciężaru, z których ACCEPT słynie od dekad.
Jeśli miałbym na siłę wskazać słabszą stronę „Humanoid”, byłaby nią… przewidywalność. Ale czy to wielki grzech? ACCEPT porusza się po dobrze znanym sobie terytorium i raczej nie zaskoczy nikogo, kto śledzi ich twórczość od lat. Trudno jednak uznać to za poważny zarzut. Zespół świadomie rozwija własny styl zamiast ślepo gonić za trendami, a właśnie tego oczekuje większość fanów klasycznego heavy metalu.
Największym atutem albumu pozostaje jego autentyczność. Słychać, że muzycy nadal czerpią radość z grania, a nie tylko realizują kolejne zobowiązanie wydawnicze. „Humanoid” nie jest rewolucją ani płytą, która zmieni historię metalu, ale to bardzo solidny materiał pełen mocnych riffów, świetnych refrenów i charakterystycznej energii ACCEPT.
Płyta pokazuje, że ACCEPT wciąż znajduje się w znakomitej formie. To album dla wiernych fanów zespołu, ale również dobra propozycja dla tych, którzy chcą przekonać się, jak powinien brzmieć współczesny heavy metal tworzony przez weteranów gatunku – z klasą, doświadczeniem i bez zbędnego udawania.
ACCEPT nie wynajduje koła na nowo. Zamiast tego przypomina, że dobrze wykuty stalowy walec nadal potrafi przejechać wszystko, co stanie mu na drodze. „Humanoid” może nie jest płytą wybitną, ale jest dokładnie taką, jakiej można było oczekiwać od legendy niemieckiego heavy metalu – mocną, pewną siebie i uczciwą wobec własnej historii.
ACCEPT – „Humanoid”
LP 2024, Napalm Records
Lista utworów:
1. Diving into Sin
2. Humanoid
3. Frankenstein
4. Man Up
5. The Reckoning
6. Nobody Gets Out Alive
7. Ravages of Time
8. Unbreakable
9. Mind Games
10. Straight Up Jack
11. Southside of Hell
Skład zespołu:
Wolf Hoffmann – gitary
Mark Tornillo – wokal
Christopher Williams – perkusja
Uwe Lulis – gitary
Martin Motnik – bas
Najbliższy koncert w Polsce:
09.12.2026 – Gliwice, PreZero Arena Gliwice (+ DYNAZTY, TAILGUNNER) https://facebook.com/events/s/accept-half-a-century-of-metal/25792497793705728/