TOWER – „Raven”

Nie będę ścimniał, że na powrót TOWER jakoś specjalnie czekałem. Dwadzieścia lat temu zespół miał niemałe grono swoich odbiorców, ale chyba gdzieś tam zaczynał ulatniać się ulatniać z pamięci „starych” metalowców, a młodzi – jak już docierali do „The Swan Princess” czy „Mercury” to pewnie dlatego, że ojciec albo matka mają je na półce. Tymczasem Peter, założyciel i lider kapeli, … więcejTOWER – „Raven”

TAPHONOMY – „Death≠Birth”

Lubię kapele, których nazwę słyszę po raz pierwszy, ale kiedy zapodaję sobie ich twórczość, okazuje się, że to nie są jakieś niewinne kroczki cnotki-niewydymki, a rasowa chłosta. Takim właśnie zespołem jest lubelskie TAHONOMY, na które gdzieś tam w necie trafiłem i które baaaardzo mile mnie zaskoczyło. Lublin zawsze był twierdzą, której strzegły konkretne hordy. Mimo położenia gdzieś na uboczu, miasto … więcejTAPHONOMY – „Death≠Birth”

MERCYLESS – „The Mother Of All Plagues”

Im więcej lat na karku, tym człowiek staje się bardziej sentymentalny. MERCYLESS pamiętam z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych, kiedy za wiele kapel metalowych z Francji jeszcze się u nas nie znało. I tak wspomniany band wrył mi się w pamięć jako ziomki LOUDBLAST i MASSACRA. Aha, pamiętam, że był jeszcze MERCILESS, ale to akurat Szwecja i przez to „I” łatwo … więcejMERCYLESS – „The Mother Of All Plagues”

WICHER – „Czary i Czarty”

Dzisiaj o dobrego „ortodoksa” wśród metali czy punków (o ile ci jeszcze żyją) trudno. Tyle jest muzyki wokół, tyle miksów gatunków, że nie da się słuchać jednego. Ale warto też czasem dać się ponieść fantazji albo wybrać coś, co już na pierwszy rzut ucha wydaje się być „inne” Takim novum dla mnie wydawał się być WICHER, proponowany przez ekstremalny label … więcejWICHER – „Czary i Czarty”

SARMAT – „RS-28”

Lubię płyty, które zaczynają się ot tak, zwyczajnie, od pierdolnięcia! Bez intro, srintro – po prostu przeładowanie i strzał! Gorzej jak po pierwszym uderzeniu zespół zachowuje się jak przysłowiowa pipka (albo rybka), ale w przypadku SARMAT nie ma czasu na takie zachowania. Zespół od pierwszego taktu siecze ostrą amunicją. Gdyby przeanalizować nazwę tego zespołu, słowo amunicja brzmi… śmiesznie. Wszak Sarmat … więcejSARMAT – „RS-28”

HORE – „Siostry Wiedźmy”

Polski black metal jest faktem, czy nam się to podoba czy nie. Gatunek rozwija się w najlepsze, a takie projekty jak HORE tylko mu w tym rozwoju pomagają. Są jak drożdże, które pomagają rosnąć w siłę. I tak się faktycznie dzieje: PBM rośnie w siłę! Fenomen polskiego black metalu, podszytego depresją, surowego, mrocznego, a jednocześnie pozostającego sztuką przez duże „SZ” … więcejHORE – „Siostry Wiedźmy”

30 lat minęło: DŻEM – „Detox”

W 1991 roku premierę miał „Detox”. Dla mnie najważniejszy album Dżemu – zespołu, który zresztą nigdy nie nagrał słabej płyty. Jednak od 1991 roku nic w moim muzycznym świecie nie było takie samo. Rok 1991 to był dla mnie bardzo ważny rok. Przede wszystkich obchodziłem pierwszy, okrągły jubileusz istnienia. Po drugie – poznałem wtedy masę świetnych zespołów, które wpłynęły na … więcej30 lat minęło: DŻEM – „Detox”

SANDBREAKER – „Children Of The Erg”

SANDBREAKER to dla mnie taki trochę zespół-zagadka. Z nazwą gdzieś już się wcześniej spotkałem, ale i tak za wiele mi ona nie powiedziała, kiedy Marcin z Mythrone podesłał mi do recenzji ostatni materiał kapeli. Rzut oka na front i w domyśle pojawiło się: „oho, będą doomy”… Zanim jednak muzycy SANDBREAKER faktycznie przeszli do powolnego zgniatanie mojej czaszki, poszperałem trochę o … więcejSANDBREAKER – „Children Of The Erg”

KAT – „666”

Są w historii rocka i metalu płyty, które bez względu na upływający czas, wciąż inspirują innych i budzą młode pokolenia do słuchania tej wspaniałej muzyki. A jednym z zespołów, którymi zasłuchują się kolejne fale maniaków jest KAT. I choć to co się dzieje obecnie w zespole posługującym się tą nazwą czy jego vis-à-vis z Romanem Kostrzewskim w składzie nie wygląda … więcejKAT – „666”

ROTTEN COFFIN – „Suffering, Chaos And Death”

Ależ ja uwielbiam takie granie!!! Pierwsze skojarzenie: Szwecja i tamtejszy death metal, który nieodparcie kojarzy mi się z początkiem lat dziewięćdziesiątych i młodzieńczymi fascynacjami kapelami pokroju ENTOMBED, DISMEMBER, GRAVE… Na króciutkim, ledwo trzyutworowym demie „Suffering, Chaos And Death” zawarto kwintesencję tego, o co wtedy Szwedom naprawdę chodziło: brud, klimat i… death metal! Nawet rzekłbym, że sound a’la przesłynne Sunlight Studio … więcejROTTEN COFFIN – „Suffering, Chaos And Death”