Amerykańska formacja Electric Python zaprezentowała swój drugi długogrający album zatytułowany „Speed Demon”. Wydawnictwo trafiło już do serwisów streamingowych oraz sprzedaży, stanowiąc następcę dobrze przyjętego debiutu „Into The Night” z 2022 roku.
Zespół z Nashville po raz kolejny postawił na energetyczną mieszankę klasycznego heavy metalu, stoner rocka i thrashowych riffów. Nowy materiał rozwija pomysły znane z debiutu, ale brzmi bardziej dojrzale i pewniej. Fani mogą spodziewać się ciężkich gitar, chwytliwych refrenów oraz charakterystycznej dla ELECTRIC PYTHON dawki oldschoolowej motoryki i koncertowej energii.
Tytułowy utwór „Speed Demon” nie jest dla fanów nowością – jego pierwsza wersja ukazała się jako singiel w 2024 roku. Na albumie kompozycja otrzymała jednak nowe życie, wpisując się w spójną całość najnowszego wydawnictwa.
ELECTRIC PYTHON konsekwentnie buduje swoją pozycję na amerykańskiej scenie undergroundowego metalu, czerpiąc inspiracje z klasyki lat 80., ale unikając prostego kopiowania dawnych schematów. „Speed Demon” to propozycja skierowana przede wszystkim do miłośników gitarowego grania z wyraźnym groove’em, mocnymi riffami i bezkompromisową energią.
Album „Speed Demon” jest już dostępny na najważniejszych platformach streamingowych, oficjalnych kanałach zespołu i fizycznej dystrybucji Dead End Records, Grimey i Bandcampie.
W 2019 roku Jeff Hime – wokalista i gitarzysta z Nashville – miał już dość. Zmęczony lokalną sceną, której brakowało odpowiedniego „kopnięcia”, postanowił stworzyć zespół, który dostarczy go z nawiązką. Wokół tej idei uformował się skład ELECTRIC PYTHON: potężne solówki gitarowe, gigantyczne, przesterowane riffy basowe i miażdżąca perkusja. Ich utwory – tworzone z przymrużeniem oka i inspirowane m.in. kultowymi horrorami – stanowią mieszankę stylów MOTÖRHEAD, AC/DC i MAYHEM z domieszką punka i szczyptą zadziorności w duchu IRON MAIDEN, a jednak brzmią zupełnie inaczej niż którykolwiek z tych zespołów. To po prostu ELECTRIC PYTHON.
Album „Speed Demon” (2026) ugruntowuje pozycję zespołu, jako prawdziwych wymiataczy sceny heavymetalowej w Nashville. Hime – wspierany przez basistę Binghama Barnesa, perkusistę Chrisa Foxa i współgitarzystę Todda Farrella Jr. – tworzy brzmienie przywodzące na myśl szaleńczą jazdę autostradą do piekła na Harleyu, by stanąć do walki na gołe pięści z samym diabłem. Płyta wypełniona jest drapieżnymi riffami, które wywołują złowieszcze uśmiechy i mimowolne okrzyki aprobaty. Muzyka jest jednocześnie złożona i precyzyjna, a przy tym zachowuje pewną swobodę – balansując na granicy utraty kontroli i ryzykownego finału w postaci sterty kości i metalu na asfalcie. Całości dopełnia solidna dawka potężnych, pojedynkujących się partii gitarowych, będących ukłonem w stronę najlepszych wzorców klasycznego metalu.
Teledysk i singiel „Last Chance” ukazują istotę zespołu: żywiołową energię koncertową, dżins, gitary o ostrych kształtach, szalejący tłum oraz – w klimacie podrzędnego baru – pojedynek z diabłem przy maszynie do pinballa. Kto wygrywa?