Świat rocka znów w żałobie. Tragiczna śmierć byłego muzyka MASTODON

20 sierpnia w wieku 51 lat w wypadku drogowym zginął Brent Hinds, współzałożyciel oraz były gitarzysta i wokalista zespołu MASTODON.


Do zdarzenia doszło w Atlancie. Na skrzyżowaniu kierowca BMW wymusił pierwszeństwo, uderzając w Hindsa, jadącego swoim Harleyem Davidsonem. Muzyk zginął na miejscu. Miał 51 lat.

Jesteśmy zrozpaczeni, zszokowani i wciąż próbujemy otrząsnąć się po stracie tej twórczej siły, z którą dzieliliśmy tak wiele triumfów, kamieni milowych i tworzenia muzyki, która poruszyła serca tak wielu osób. Nasze myśli są z rodziną, przyjaciółmi i fanami Brenta. W tym trudnym czasie prosimy o uszanowanie prywatności wszystkich

czytamy na Facebooku MASTODON.

Brent Hinds, Mastodon
Brent Hinds / fot. źródło: Metal Archives

Brent Hinds urodził się 16 stycznia w Pelham w Alabamie. W latach 90. wyjechał do Atlanty, gdzie poznał Troya Sandersa i został basistą jego zespołu – FOUR HOUR FOGGER. W 2000 roku panowie założyli MASTODON. Hinds został gitarzystą i jednym z wokalistów (drugim był grający na basie Sanders). Grupa szybko zdobyła uznanie, mieszając ze sobą klimaty sludge oraz progresywnego metalu i rocka. W sumie zespół wydał osiem płyt studyjnych i mnóstwo splitów, singli itp. W 2010 roku Hints wraz z kolegami skomponował ścieżkę dźwiękową do filmu „Jonah Hex” (w obsadzie m.in. Josh Brolin, John Malkovich, Megan Fox, Michel Fassbender). W marcu 2025 opuścił zespół.

W czerwcu 2011 roku projekty Hindsa, FIEND WITHOUT A FACE i WEST END MOTEL, wydały debiutancki album studyjny w formacie split-double CD. W sumie z obiema kapelami nagrał po trzy płyty.

W 2012 roku Hinds założył supergrupę GIRAFFE TONGUE ORCHESTRA z gitarzystą Benem Weinmanem (THE DILLINGER ESCAPE PLAN), byłym basistą JANE’S ADDICTION Erikiem Averym i byłym perkusistą THE MARS VOLTAThomasem Pridgenem. W 2016 roku wydali płytę „Broken Lines”.

Hinds rozpoczął współpracę z psychodeliczną supergrupą rockową LEGEND OF THE SEAGULLMEN, wraz z m.in. Dannym Careyem (TOOL). Ich debiutancki album, zatytułowany po prostu „Isle Of The Seagullmen”, ukazał się w lutym 2018 roku nakładem Dine Alone Records.

Muzyk gościnnie współpracował m.in. z THE DILLINGER ESCAPE PLAN, THE BLACK LIPS, MOUTH OF THE ARCHITECT. W 2020 roku zagrał w utworze „How Come” na płycie „New Man, New Songs, Same Shit. Vol.1” zespołu ME AND THAT MAN, akustyczno-folkowo-rockowego projektu Nergala (BEHEMOTH) i Johna Portera.

Wraz z zespołem FIEND WITHOUT A FACE miał 4 grudnia wystąpić we wrocławskich zaklętych Rewirach…

Śmierć muzyka poruszyła rockowe środowisko. Wystarczy poczytać wpisy w mediach społecznościowych.

– Członkowie zespołu pragną złożyć najszczersze kondolencje z powodu tragicznej i przedwczesnej śmierci byłego gitarzysty i wokalisty Mastodon, Brenta Hindsa. Ta wiadomość jest szczególnie bliska, ponieważ Brent był nie tylko kolegą po fachu, który czasami dzielił scenę z zespołem jako gościnny gitarzysta, ale także dobrym przyjacielem poza trasami koncertowymi. Mimo że jego twórczość i cenna przyjaźń przeszły na inny poziom, możecie być pewni, że nie zostanie zapomniany

TOOL.

– Spoczywaj w pokoju, Brent Hinds

Z miłością i szacunkiem

Do zobaczenia po drugiej stronie, stary przyjacielu

QUEENS OF THE STONE AGE.

Obszernym wpisem Hindsa pożegnał Mikael Åkerfeldt (OPETH):

Brent Hinds odszedł. Niesamowity muzyk. Siła natury. Nasz przyjaciel. Mój przyjaciel. Dowiedziałem się dziś od chłopaków z Mastodon, kiedy piłem kawę z mamą i jej partnerem. Rozmawiali o swoich planach na nadchodzący weekend, ale szczerze mówiąc, nie słyszałem, co mówili. Byłem (i nadal jestem) w szoku. Skontaktowałem się z chłopakami z mojego zespołu, przekazując im tę tragiczną wiadomość, a mój telefon wibruje co 10 sekund od tamtej pory. Jest tak wiele do powiedzenia o Brencie. Spędziliśmy z nim mnóstwo czasu w trasie. Lubię myśleć, że dobrze się poznaliśmy. Brent domagał się uwagi (i ją otrzymywał) za każdym razem, gdy wchodził do naszej garderoby lub autobusu, co zdarzało się dość często, muszę dodać. Fred i on grali za kulisami. Miałem na niego/nich oko i na ich typowe wybryki podczas trasy, do tego stopnia, że ​​Brent zaczął nazywać mnie „tatą”, a ja go „synem”.

Mam mnóstwo wspomnień z nim, większość z nich mogę podsumować jako „dobre chwile”. Często rozmawialiśmy o tremie na scenie. Jak trema może być dobra, ale też, jeśli zła, jak może utrudnić występ. To ostatnie uczucie uzewnętrzniło się w fikcyjnej postaci: „Peterze”. Brent mawiał: „Peter był dziś wieczorem na scenie, a ten skurwiel jest do dupy”, kiedy miał kiepski występ.

Chyba za wcześnie na żałobę, jeszcze do mnie to nie dotarło. Dowiedziałem się o tej tragedii zaledwie 5 godzin temu. To jest druzgocące i sądząc po tym, co mówiono na naszym prywatnym czacie grupowym Opeth, wiem, że mogę mówić w imieniu całego zespołu.

Sytuacja „ojca i syna” tkwiła w nas przez lata. Ostatni raz widziałem Brenta, kiedy przyjechał na nasz koncert w Atlancie (22 października 2024). Wchodzi i pyta: „Co tam, tato?”. To bardzo, bardzo miłe wspomnienie, ale teraz, gdy o nim myślę, ogarnia mnie smutek.